środa, 3 października 2018 02:08 Podczas tegorocznej edycji Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego (IAC 2018) odbyło się spotkanie z Hansem Koenigsmannem, wiceprezydentem oraz głównym inżynierem SpaceX. Miał on przedstawić drogę, jaką przeszedł od czasu studiów aż do pracy w SpaceX.

Spotkanie z Hansem Koenigsmannem podczas IAC 2018

Hans Koenigsmann podczas spotkania na IAC 2018 (Fot. Michał Przemyski)

Podczas tegorocznej edycji Międzynarodowego Kongresu Astronautycznego (IAC 2018) odbyło się spotkanie z Hansem Koenigsmannem, wiceprezydentem oraz głównym inżynierem SpaceX. Miał on przedstawić drogę, jaką przeszedł od czasu studiów aż do pracy w SpaceX, a także zainspirować studentów oraz przedstawicieli młodego pokolenia inżynierów do stawiania sobie ambitnych celów i rozwijania swojej kariery w przemyśle kosmicznym.

Hans Koenigsmann rozpoczął od przedstawienia swojej historii, która doprowadziła do tego, że rozpoczął pracę w SpaceX. Zawsze fascynowało go latanie i jego marzeniem była praca jako pilot, jednakże w tamtych czasach krótkowzroczność wykluczała taką karierę. W związku z tym postanowił zająć się „drugą najlepszą rzeczą”, czyli zostać inżynierem pracującym nad samolotami. Podjął więc studia na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie, na kierunku inżynierii lotniczej. Po studiach samoloty szybko zaczęły go jednak nudzić i skontaktował się z osobą pracującą przy budowie satelity, znanego jako TUBSAT, i trzy kolejne lata spędził zajmując się pracami nad tym niewielkim satelitą. Następnie dostał pracę w ZARM (Centrum Stosowanej Technologii Kosmicznej i Mikrograwitacji w Bremie), gdzie pracował przy kolejnym satelicie, BremSat, który po kilku latach trafił na orbitę.

Hans Koenigsmann podczas spotkania na IAC 2018 (Fot. Michał Przemyski)W pewnym momencie Koenigsmann doszedł do wniosku, że skoro już 25 razy podróżował do USA, być może dobrym pomysłem byłoby zostanie tam na dłużej. Otrzymał ofertę przeniesienia się do USA do pracy na dwa lata, z której chętnie skorzystał, z tym że z planowanych dwóch lat obecnie zrobiło się już 22. Na początku pracował dla małej firmy Microcosm, która tworzyła systemy wykorzystywane w satelitach. Będąc jeszcze w Niemczech stworzył on, w ramach swojej pracy doktorskiej, system do kompleksowego testowania satelitów. System ten znacząco przyczynił się do sukcesu satelity BremSat, a w USA Koenigsmann wykorzystywał go do zarabiania, współpracując przy innych projektach satelitów z takimi firmami jak Blastoff! czy Teledesic.

Szefową Koenigsmanna była Gwynne Shotwell, która obecnie jest prezydentem SpaceX. W pewnym momencie zaprosiła go, aby odwiedził z nią amatorski zespół budujący rakiety. Dzięki temu Hans spotkał Elona Muska, z którym odbył krótką rozmowę, a dwa miesiące później otrzymał propozycję dołączenia do jego nowej firmy SpaceX. Jak sam mówi, nie zastanawiał się nawet przez dwie sekundy i wkrótce Musk odwiedził go w domu, aby przeprowadzić z nim rozmowę rekrutacyjną. Patrząc z perspektywy czasu, Koenigsmann uważa to za naprawdę niezły sposób rekrutacji, ponieważ widząc jak ktoś mieszka – jakie książki ma w domu, czy utrzymuje porządek – można się o nim bardzo wiele dowiedzieć. Koenigsmann był czwartym pracownikiem SpaceX, wcześniej byli tam jedynie Elon Musk, szef firmy, Tom Mueller, odpowiedzialny za napęd rakietowy, oraz Chris Thompson, odpowiedzialny za strukturę. Hans miał zajmować się awioniką, w praktyce jednak stał się odpowiedzialny za „wszystko inne” – awionikę, elektronikę, oprogramowanie, sterowanie, czy system awaryjnego przerwania lotu. Kolejna osoba była potem odpowiedzialna za starty, za operacje na platformie startowej.

Strategia Muska polegała na zatrudnieniu kilku nieco bardziej doświadczonych osób, w co wpisywał się Koenigsmann, natomiast reszta pracowników miała być rekrutowana przede wszystkim spośród studentów oraz osób świeżo po zakończeniu edukacji. W SpaceX zawsze panowało przekonanie, że talent jest ważniejszy niż doświadczenie, co niekoniecznie jest prawdą w innych branżach czy firmach. Doświadczenie jest wg Koenigsmanna czymś, co można wypracować, w przeciwieństwie do talentu. Wcześniej miał on styczność z założycielami firm, którzy, mając pieniądze, zachęcali pracowników do przeniesienia się do ich miejsca zamieszkania, np. do Teksasu. Jednakże podejście Elona było zupełnie odwrotne i wg Koenigsmanna dużo bardziej logiczne, ponieważ wymagało przeprowadzki tylko jednej osoby – to Musk przeniósł się do Los Angeles, ponieważ tam najłatwiej było znaleźć utalentowane osoby z sektora kosmicznego. Koenigsmannowi bardzo to zaimponowało i upewniło go, że Musk poważnie traktuje całe przedsięwzięcie.

Hans Koenigsmann podczas spotkania na IAC 2018 (Fot. Piotr Szmigielski)Koenigsmann podzielił się również sposobem prowadzenia rozmów rekrutacyjnych w SpaceX. Jak sam mówi, nauczył się tego od Elona Muska. Podczas rozmów zadaje on zagadki, mające sprawdzić podstawową wiedzę i rozumienie prostych zagadnień. Najlepiej sprawdzają się proste zagadki – takie, nad którymi trzeba pomyśleć przez 3-4 minuty. Ludzie bardzo różnie sobie z nimi radzą, można w ten sposób rozpoznać w jaki sposób pracuje ich umysł oraz czy słuchają swojego rozmówcy. Jeśli chodzi o inżynierów, bardzo ważne jest dobre rozumienie podstaw fizyki, Koenigsmann często pyta o nutację, precesję, czy moment pędu.

Przed dołączeniem do SpaceX Koenigsmann zajmował się przede wszystkim pracą nad niewielkimi satelitami w małych firmach. Później zdał sobie sprawę, że satelita, niezależnie od tego jak zaawansowany by był, nie ma żadnego sensu, jeżeli nie zostanie wystrzelony na orbitę. Dlatego też wg niego start jest ważniejszy niż sam satelita. W związku z tym, jego celem po dołączeniu do SpaceX, o ile w ogóle jakiś miał, było stworzenie rakiety zdolnej do wynoszenia na orbitę małych ładunków. Tradycyjnie rakietami zajmowały się narodowe agencje kosmiczne zatrudniające tysiące pracowników. Koenigsmann chciał przekonać się, czy jest możliwe stworzenie rakiety pracując dla niewielkiej firmy. Z perspektywy czasu uważa on jednak, że jest to nauczka, aby nie obierać sobie zbyt łatwych celów – co zrobić, kiedy osiągnie się już pierwotny cel? Jednakże ambicją SpaceX zawsze było dotarcie na Marsa, uczynienie ludzkości gatunkiem multiplanetarnym, co ma umożliwić naszemu gatunkowi przetrwanie w wypadku katastrofy naturalnej na Ziemi. Oczywiście, aby to osiągnąć, trzeba działać krok po kroku i taka jest obecnie wizja i cel Koenigsmanna.

Jeżeli chodzi o powrót ludzi na Księżyc, Koenigsmann uważa, że Mars jest ważniejszym celem. Jednakże techniki lądowania, nad którymi obecnie pracuje SpaceX, powinny działać zarówno na Ziemi, Marsie, jak i Księżycu, więc jeśli znajdą się klienci, nie ma technicznych przeszkód, aby polecieć na Księżyc. Pokazuje to fakt, że pierwszym klientem chcącym skorzystać z rakiety BFR, nad którą obecnie pracuje firma, jest Japończyk Yusaku Maezawa, który wraz z artystami chce odbyć lot dookoła naszego satelity.

Następnie Koenigsmann przeszedł do omówienia nagrania z pierwszego startu Falcona Heavy, który odbył się 6 lutego. Jedną z ciekawostek podanych przez niego było to, że nie planowano jednoczesnego lądowania dwóch boosterów rakiety. Stało się tak tylko dlatego, że lądowiska były w odpowiedniej odległości od siebie, przez co rakiety wylądowały prawie w tym samym momencie. Główny inżynier SpaceX stwierdził, że cała misja przebiegła znacznie lepiej, niż się kiedykolwiek spodziewał i była inspiracją dla wielu ludzi. Przypomniał też o tym, że ze względu na bardzo dobrej jakości nagrania z drugiego stopnia rakiety podczas dziewiczego lotu Falcona Heavy, firma musi obecnie starać się o licencje na transmisje wideo z orbity w czasie kolejnych misji. 

Dowiedzieliśmy się również, że Falconem Heavy zainteresowane są głównie agencje rządowe. W manifeście znajduje się jednak kilka satelitów, które mają trafić na orbitę geostacjonarną (GEO), a które będą wymagać użycia ciężkiej rakiety. Koenigsmann zaznaczył, że chociaż można użyć Falcona Heavy do misji międzyplanetarnych, to firma skupia się jednak na budowie kolejnej, dużo większej rakiety – Big Falcon Rocket (BFR) – która znacznie lepiej będzie nadawać się do tego rodzaju misji. Falcon Heavy ma zbyt małe osiągi, aby opłacalne było użycie go do misji na Marsa. Przede wszystkim problemem jest brak wielokrotnego użytku drugiego stopnia rakiety. Chociaż SpaceX rozważa przystosowanie go do odzysku i ponownego użytku, temat jest o wiele trudniejszy, niż może się wydawać. Właśnie dlatego Big Falcon Spaceship (BFS), czyli drugi stopień nowej rakiety, ma być rozwiązaniem tego problemu. BFS od początku projektowany jest jako statek wielokrotnego użytku. Koenigsmann zaznaczył, że budowa tak dużej rakiety jest sporym problemem. Potwierdził też, że dotychczas firma zbudowała kopułę zbiornika BFR i pracuje nad kolejnymi częściami.

Hans Koenigsmann poinformował, że budowy Falcona Heavy nie zlecił rząd. Rakieta została zbudowana całkowicie niezależnie. Przyznał jednak, że na pewnym etapie rząd zwrócił się do SpaceX z propozycją uczestniczenia w projekcie, jednak firma odmówiła twierdząc, że woli sama zbudować rakietę, a później sprzedawać związane usługi z jej wykorzystaniem. Koenigsmann stwierdził, że w większości wypadków lepiej samodzielnie zbudować rakietę, w przeciwnym razie rząd lub inny podmiot zbytnio ingerowałby w cały projekt. Zwrócił uwagę na to, że jest to jedna z różnic pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, gdzie króluje prywatny kapitał, a Europą, gdzie przemysł kosmiczny jest w znacznym stopniu uzależniony od pieniędzy rządowych.

Następnie głównym tematem dyskusji było wielokrotne użycie nowej rakiety, które związane jest z tankowaniem na orbicie. Zdaniem Koenigsmanna, zamiast w nieskończoność planować i analizować teoretycznie idealne rozwiązania, lepiej niektóre rzeczy sprawdzić w praktyce. W ten właśnie sposób SpaceX podchodziło do wielokrotnego użytku rakiet. Po każdej próbie lądowania wprowadzano kolejne poprawki. Później główny inżynier SpaceX odniósł się do filmu pod tytułem „Jak nie lądować rakietą orbitalną”, w którym pokazano drogę, jaką firma przeszła od pierwszych prób „lądowania” na wodzie, do pierwszych udanych lądowań zarówno na lądzie, jak i na platformie na oceanie. 

Pod koniec Hans Koenigsmann wspomniał o zbliżającym się starcie z satelitą SAOCOM 1A. Będzie to pierwsza misja z zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, podczas której podjęta zostanie próba lądowania pierwszego stopnia rakiety Falcon 9 na lądzie. 

Po prezentacji Koenigsmann odpowiedział na pytanie dotyczące wejścia w atmosferę ziemską podczas powrotu z Księżyca i Marsa. Jak zaznaczył, sama prędkość powrotu, która może dochodzić do wartości Mach 30, nie jest głównym problemem. Jest nim natomiast odprowadzanie ciepła. Ważna jest powierzchnia, z której można odprowadzić ciepło. W przypadku rakiety jest ona bardzo mała w stosunku do masy. Jednak w przypadku osłon ładunku jest ona znacznie większa. W tej chwili owiewki chronione są cienką warstwą korka, która rozłożona na dużej powierzchni jest w stanie bardzo łatwo przenosić i pozbywać się ciepła. 

Swoje wystąpienie Hans Koenigsmann zakończył przesłaniem do studentów i młodych ludzi, którzy dopiero rozpoczynają swoje kariery. Poradził im, aby nigdy się nie poddawali oraz kwestionowali i pytali o rzeczy, których są uczeni. Żeby zawsze próbowali dociekać, jak dana rzecz działa, dlaczego tak działa i czy można coś zrobić lepiej, niż dotychczas. Stwierdził również, że dla niego zadawanie odpowiednich pytań jest znacznie ważniejsze, niż otrzymywanie odpowiedzi.

Autorzy

Najbliższy start
2018-12-18 15:11
GPS III-1
Data 18 grudnia 2018
Godzina 15:11 czasu polskiego
Okno startowe 24 minuty
Miejsce startu CCAFS SLC-40 
Rakieta Falcon 9 Block 5
Ładunek GPS III-1
Popularne artykuły
Najważniejsze tagi
Zaprzyjaźnione strony